Przejdź do treści

Błogosławiona Aniela Salawa

Druga Kapituła Franciszkańskiego Zakonu Świeckich w Polsce (9 – 11.10.1992 r.) podjęła uchwałę o przyjęciu i ogłoszeniu bł. Anieli Salawy patronką FZŚ w Polsce.
W liście skierowanym do II Kapituły FZŚ kardynał Andrzej Maria Deskur, współbrat w naszym ojcu Franciszku, napisał m.in.: Ze wzruszeniem dowiaduję się, że Rada Narodowa FZŚ w Polsce przyjmuje, jako swoją patronkę i pośredniczkę, bł. Anielę Salawę, tercjarkę franciszkańską. Postać Błogosławionej, wzór franciszkańskiej prostoty i miłości, modlitwy i umartwienia jest dla nas wszystkich pięknym przykładem świętości.
Cześć Anieli Salawy ma charakter kultu ogólnego, spontanicznego. Skupia przy sobie ludzi pracy fizycznej i umysłowej, ludzi świeckich i duchowieństwo, w tym hierarchię Kościoła. Jest również patronką osób nieuleczalnie chorych.

1. Przebieg życia Anieli Salawy
Bł. Aniela Salawa żyła na przełomie dwóch wieków: 19 lat w XIX wieku i 21 lat w XX wieku. Otrzymała XIX-wieczną formację duchową i trzymała się jej z przekonaniem, pozostała jednak otwarta na „nowości” wieku XX, przykładowo na dekrety św. Piusa X o częstej i codziennej komunii świętej. Przeżyła 40 lat, z czego 16 lat spędziła w rodzinnej wiosce Sieprawiu (18 km od Krakowa). 20 lat pracowała jako służąca, 5 ostatnich lat przechorowała, w tym 4 obłożnie. Dziewczyna ze zdjęcia, jaką wszyscy znamy, jest na pewno przystojna. Rysy jej twarzy i wyraz jej oczu tchną inteligencją, subtelnością, uduchowieniem. Ze szczegółów stroju można by wnosić, że pochodzi z domu mieszczańskiego lub ziemiańskiego – tak wtedy ubierały się panny z tych domów.

Aniela, jedenaste dziecko Ewy i Bartłomieja, niedożywiona w niemowlęctwie z powodu choroby matki, nie dorównywała siłą fizyczną rodzeństwu. Drobna, skłonna do omdleń, jednak rumiana, nie wyglądała na chorowitą. Dzięki matce dom Salawów wyróżniał się od sąsiednich rodzin, ale nie zewnętrznie. Sieprawianie wiedzieli, że Salawowie nie dojadają, że bywa im przyciasno i chłodno, jednak z tego ubogiego domu tchnęło wyższą kulturą i nastrojem religijnym. Religijność rodziny uwidaczniała się we wspólnym wypełnianiem obowiązku niedzielnego, łącznie z nieszporami. Wypowiadała się też modlitwą obojga rodziców, zbiorową modlitwą rodziny, osobistą modlitwą jej członków; chyba tylko w zagrodzie Salawów niedzielnymi popołudniami i wieczorami czytano głośno książki religijne.

Aniela, wychowywana w religijnym środowisku, oznaczała się pobożnością, stosunkowo wcześnie religijność ta pozwalała poskromić wybuchy gniewu, opanować przewrażliwienie, chęć skarżenia się. Jak wszystkie dzieci Salawów, Aniela uczęszczała przez dwa lata do jednoklasowej szkółki wiejskiej, gdzie przyswoiła sobie umiejętność czytania i w niskim stopniu umiejętność pisania, podstawy rachunków i trochę wiedzy ogólnej.

Jako mała dziewczynka, Anielka pasała gęsi, a gdy podrosła – krowy. Wykonywała zajęcia domowe, nawet rąbała drewno na opał, wykopała studzienkę przy domu dla pojenia krów; z tej studzienki obecnie jej czciciele czerpią wodę. Mając 13 lat przez kilka miesięcy służyła u zamożnego gospodarza pasąc bydło. Zajmowała się wykonywaniem wyuczonych robótek: koronek, siatek, haftów… Sprzedawała je na targu, a pieniądze oddawała rodzicom.

Mając 16 lat Aniela musiała pomyśleć o przyszłości i śladem starszych sióstr postanowiła zostać służącą. Kraków, do którego udała się młodziutka Aniela, przy jej umiejętnościach mógł zaofiarować jej wówczas tylko jedno uczciwe zarobkowanie: służbę. Pracowała przez 20 lat, służąc w kilkunastu domach. Do częstych zmian miejsc pracy zmuszały ja warunki, m.in. z powodu zagrożenia cnoty czystości. Aniela zrzekała się też takich posad, w których nie mogła wypełniać obowiązków religijnych. Częste zmiany miejsc pracy skazywały ją nieraz na bezdomność.

W 1905 r. Aniela dostała posadę pokojówki w bogatym domu Fischerów. W porównaniu z poprzednimi posadami bardzo wzrosło jej wynagrodzenie, dzieliła się nim, wspomagając rodziców i rodzeństwo. Płacono jej dużo, otrzymywała bogate prezenty od pani Marii – pani domu, ale nie przepłacano wartości jej pracy. Aniela sprzątała codziennie całe piętro: 6 pokoi, biuro adwokata i jego pracowników.

Dosyć szybko, za zgodą pani Marii i jej męża, Aniela objęła zarząd całego domu. Pełne zaufanie Fischerów pozyskała wypróbowana uczciwością, obowiązkowością i oddaniem. Pracowała dla nich jak dla siebie i bardziej niż dla siebie, a pracować umiała znakomicie. Zdaniem koleżanek, osób z podobną praktyką, trudno byłoby znaleźć kogoś, kto pracowałby tak szybko i tak wydajnie. U Fischerów Aniela znalazła wreszcie „dom”, ale do czasu. Rozmowy pani domu ze służącą, najpierw na tematy gospodarcze i zleceniowe, później zaczęły się przesuwać ku sprawom religijnym, aż stały się rozmowami dwóch przyjaciółek. Pani zwracała się do niej „Anielciu”, Aniela nazywała ją „panią”, a czasem „kochaną panią”. Obydwie chodziły wspólnie do kościoła, najczęściej do kościoła franciszkanów.

Piękną przyjaźń pani i służącej przerwała przedwczesna śmierć Marii Fischerowej. O swojej pani Aniela nigdy nie zapomniała w modlitwach i intencjach mszalnych, dopełniając zaniedbania męża. Wprawdzie Edmund Fischer bardzo przeżył śmierć żony, ale w niedługim czasie zamieszkały u niego dwie kobiety: jedna z nich – Marta, pozostająca w separacji z mężem, została jego kochanką. Aniela miała odwagę powiedzieć każdej z tych pań, również swemu pracodawcy, że postępowanie ich jest grzechem. Obie panie, podrażnione, zaczęły jątrzyć przeciw niej przed chlebodawcą. Aniela zasięgała wcześniej rady: czy ona, katoliczka, może pozostawać w domu adwokata, który żyje w nielegalnym związku i choć jej na to pozwolono, poprosiła o zwolnienie z pracy. Początkowo nie dostała zgody, lecz niebawem, gospodarz podbuntowany przez obie kobiety, wymówił jej pracę i wyrzucił z wielką awanturą z domu, jako złodziejkę. Kobiety sięgnęły do najbardziej oklepanego i niezawodnego zarzutu pod adresem służącej, tj. kradzieży.

Wyrzucona z domu adwokata Aniela znalazła się bez dachu nad głową i bez zabezpieczonej przyszłości. Pierwsze dni swego bezrobocia spędziła u swojej siostry Eleonory, wypłakała się, wyżaliła i szybko odzyskała spokój. Zrozumiała, że Bóg postanowił doświadczyć ją tym cierpieniem. Ani wtedy, ani potem nie oskarżała Fischera.

Aniela, po wyrzuceniu jej z pracy przez Fischera, pracowała jeszcze 8 miesięcy w trzech różnych miejscach, gdy rozpoczął się w jej życiu okres choroby, który trwał 4 lata. Roztropność dyktowała jej wyszukanie mieszkania samotnego. Cierpiała bardzo, wiedziała jednak, że będzie cierpieć jeszcze bardziej. Wynajęła pokoik 3×4 m w suterenie z wszystkimi przywilejami nędzy: zimnem; zaduchem, zawilgoceniem, skąpym oświetleniem. Nie sprawiał jednak przygnębiającego wrażenia. Ta izdebka miała w sobie coś z kaplicy, szereg świętych obrazów, stolik-ołtarzyk, wzorowy porządek, czyniły ją dosyć przyjemną. Odpowiadała Anieli z wielu względów. Zapewniała jej spokój oraz posługę religijną kapłanów z pobliskiego kościoła.

Aniela otrzymywała pomoc od rodziny, od tercjarstwa, od koleżanek, również od kapłanów otrzymywała żywność i węgiel. Była to skromna pomoc doraźna, bowiem w tych latach wszyscy borykali się z biedą. Lecz nie zabrakło jej nigdy rzeczy naprawdę najkonieczniejszych. Nie zabrakło jej też „zadbania”, jak to określały najbliższe osoby. Początkowo opieka była dorywcza, potem stała, nawet nocami.

Choroba Anieli była właściwie zespołem chorób. Z okresu dzieciństwa Aniela wyniosła przepuklinę, która bardzo utrudniała jej zajęcia przez cały okres służby. W późniejszych latach mdlała w kościele i przy pracy. Dokuczała jej postępująca bezsenność. Stopniowo rozwijała się gruźlica płuc. Zjedzenie wędzonej ryby na troskliwy rozkaz pani Marii wywołało chorobę żołądka. Aniela nieraz wiła się w bólach. Nie ma jednak wiadomości, aby w okresie służby Aniela położyła się kiedyś do łóżka. Choroby nieuleczalne Aniela przyjęła dobrowolnym aktem zastępczym za osoby, które nie potrafiły ich dobrze znosić.

W biurze Fischera pracował student Ludwik Młynarski, jakkolwiek obojętny religijnie, dosyć chętnie rozmawiał z Anielą na tematy religijne, powodując się raczej dociekliwością intelektualną, niż potrzebą duszy. W chwili, gdy dowiedział się, że jest tknięty lekkim paraliżem prawej strony ciała postanowił zakończyć życie samobójstwem. Gdy nie trafiały do niego słowa przekonywania Aniela postanowiła przejąć jego chorobę. Pan Jezus bezzwłocznie ją wysłuchał, dostała bólów w krzyżu, prawej ręce i nodze, którą odtąd powłóczyła. Młynarski wyzdrowiał, został oficerem Legionów, następnie wojska polskiego. Dolegliwości żołądka przerodziły się w raka, także z woli samej Anieli. Kiedyś, już chora, ledwie idąc, spotkała starca wyrzuconego ze szpitala, gdy jego schorzenie (rak) uznano za nieuleczalne. W sposób nadprzyrodzony Aniela wiedziała, że człowiek ten nie przyjmuje swojej choroby jako krzyża, wzięła więc na siebie tę chorobę; później dowiedziała się o wyzdrowieniu tego człowieka. Gruźlica zaatakowała nie tylko płuca, lecz i gardło. To „palenie w gardle i języku” musiało być wyjątkowo dotkliwe ponieważ w akcie ofiarowania wymieniła tylko to jedno.

Przed śmiercią powstały płaty odleżyn, kaszlała prawie do uduszenia. Znajomej z Sieprawia Aniela kiedyś wyliczyła ze śmiechem swoje choroby, uważała je przecież za dar Boga. Inną przyjaciółkę uspakajała, gdy cierpienia przechodziły jej siły, mówiąc, że sam Pan Jezus jej tych sił dodaje. Czasami jednak bywała u kresu wytrzymałości. Śmierć raz zbliżała się do niej, raz cofała, aby zostawić miejsce cierpieniu. Niedługo przed śmiercią, aby nie załamać się w tym cierpieniu, Aniela prosiła o modlitwę swą siostrę Annę. Dochodziły jeszcze cierpienia nadprzyrodzone, gdy Chrystus położył rękę na głowie Anieli, przysporzył jej nieznośnych bólów głowy. Aniela miała przepisany zestaw praktyk pobożnych, lecz modliła się ustawicznie, czasem zastawano ja rozmodloną podczas pracy. Początkowo rzadziej, potem codziennie przynoszono jej Komunię Świętą. Gdy tylko mogła, udawała się do najbliższego kościoła św. Mikołaja, aby uczestniczyć we mszy św. i odprawić adorację. Prawie bezwładna dziękowała Bogu, że porusza członkami jak chce i kiedy chce. Kilku minutowa droga dla człowieka w pełni sił, jej zabierała godzinę lub nawet dwie godziny. Czasami podwiózł ją fiakier i podobno w takim dniu wyjątkowo mu się powodziło.

W 1920 roku, z pomocą ludzi odwiedziła nowo wybudowany kościół Najświętszego Serca Jezusowego. W tym też roku, dwa lata przed swoją śmiercią, odbyła pielgrzymkę do Częstochowy zorganizowaną przez stowarzyszenie św. Zyty, opiekujące się służącymi. Szpitalik tego stowarzyszenia zapewniłby jej regularną opiekę i posługę kapłańską, zwłaszcza niedzielną mszę św., jednak Aniela nie chciała się tam przenieść i chyba wcale by się tam nie przeniosła, gdyby kurator stowarzyszenia tego nie zarządził, gdy dowiedział się o gwałtownym pogorszeniu się jej stanu zdrowia. Posługująca jej nocami Katarzyna Jasińska, bezradna i przejęta zgrozą, płakała nad nią, gdyż w niczym nie mogła jej ulżyć, na domiar księża jezuici porozjeżdżali się z kazaniami rekolekcyjnymi i Anieli zabrakło Komunii Św. – jej ostoi. W jej życiu spełniło się to, co sobie wypisała: została sama na swojej Kalwarii w zupełnym opuszczeniu. W szpitaliku Aniela została tylko cztery dni, oddzielona od otoczenia zupełnym zniszczeniem strun głosowych. Chciała tak cierpieć, aby w godzinie śmierci móc powiedzieć za Jezusem: „wszystko wykonało się”.

Jej śmierć przebiegała spokojnie, leżała cicho w obecności osób bliskich, przy ich modlitwach. Ks. Kotowicz udzielił jej kilkakrotnego rozgrzeszenia. W ostatniej chwili Aniela otworzyła oczy, oczy szafirowe, a nie czarne, jakie z natury miała, gdy je zamknęła po policzkach potoczyły się łzy. Po śmierci odzyskała urodę dziewczyny 25-letniej.

Pogrzeb Anieli odznaczał się uroczystością; kondukt żałobny prowadzili franciszkanie w asyście jezuitów i redemptorystów. W pogrzebie uczestniczyło wielu znajomych, dochodzili nieznajomi. Pochowano ja na cmentarzu przy ul. Rakowieckiej, a o grób zmarłej dbały koleżanki. One pierwsze zaczęły się do niej modlić. Wysłuchane poszerzały krąg jej czcicieli. W dowód wdzięczności za uleczenie syna w 1938 r. pewien kamieniarz postawił krzyż nagrobny. W latach 30-tych do tego grobu prowadziła wydeptana ścieżka, uzupełniano stale ubytki ziemi, zbierano pozostawione kartki z prośbami i podziękowaniami, znoszono kwiaty, świeczki, i wtedy i później ludzie dostępowali łask duchowych, wybawienia z kłopotów materialnych, powrotu do zdrowia. Np. Anna Suder uratowała syna w ostatnim stadium gruźlicy, gdy dała mu napić się wody z odrobiną ziemi z grobu Anieli. Po wojnie wszczęto proces beatyfikacyjny, a w latach 1948/49 odbył się główny proces, dokonano ekshumacji szczątków, które umieszczono w kaplicy Męki Pańskiej w kościele franciszkanów w Krakowie.

W latach 1955/56, na polecenie kongregacji rzymskiej, przeprowadzono proces dodatkowy. W roku 1975 kardynał Karol Wojtyła tak uzasadniał swoją prośbę o szybkie prowadzenie procesu beatyfikacyjnego: Aniela Salawa posłuży za przykład silnej wiary, doskonałej zgodności z wolą bożą, zwłaszcza w wypełnianiu obowiązków stanu, zupełnej uległości wobec Kościoła i jego zwierzchników oraz ustawicznej pracy połączonej z wyjątkową pobożnością.

W dniu 23 października 1987 r. został ogłoszony w Rzymie dekret stwierdzający heroiczność cnót Anieli Salawy, a 13 sierpnia 1991 r. w Krakowie została wyniesiona do chwały ołtarzy. Ojciec św. Jan Paweł II na zakończenie mszy św. beatyfikacyjnej powiedział: jest to dla mnie ogromna radość, że mogłem dzisiaj w Krakowie wynieść do chwały błogosławionych Anielę Salawę. Ile razy modliłem się przy jej relikwiach, jak głęboko zapadły mi w pamięci, w serce, jej słowa: Panie! Żyję, bo każesz, umrę, kiedy chcesz, zbaw mnie, bo możesz.

Dzień 9 września, dzień urodzin Anieli Salawy, jest również dniem jej liturgicznego wspomnienia.

2. Powołanie Anieli Salawy
2.1. Dziewica Bogu poświęcona
Zachowanie czystości kosztowało ją wyjątkowo dużo. Młodziutka Aniela spodobała się komuś już w Sieprawiu. Ojciec jej z małżeństwem tym wiązał nadzieje i nakłaniał do niego córkę. Aniela udała się do Krakowa, aby nie pogrzebać swego wczesnego pragnienia życia w czystości, życia w zakonie. Najbardziej pragnęła Karmelu, życia kontemplacyjnego, ale jej nie przyjęto. Odmówiono jej również przyjęcia do urszulanek. Do ówczesnego drugiego chóru w zakonie nie pasowała zupełnie dziewczyna, która wyglądała prawie jak hrabianka. Z braku wykształcenia i posagu nie odpowiadała także warunkom stawianym zakonnicom pierwszo-chórowym. Z czasem cieszyła się nawet, że jako osoba świecka może bardziej umartwiać się niż w klasztorze.

Uroda i elegancja narażały Anielę na zaczepki mężczyzn. Uwodzicielami byli przygodni znajomi i nieznajomi. Z tymi umiała sobie radzić; gorzej było, gdy w roli tej występowali panowie domów, w których służyła. Kilkakrotnie zmuszona była zmieniać z tego powodu pracę. Młoda dziewczyna zachowywała się bardzo dojrzale. Nie zdradzała przed paniami domu rzeczywistego powodu swego odejścia, nie skłócała małżeństw. Innym zagrożeniem dla jej czystości było kilka propozycji małżeństwa. Niektóre z nich podniosłyby ją do pozycji towarzyskiej jej pań, a niekiedy ponad. Ona jednak, ślubując czystość, nie była tym zainteresowana, choć gdyby chciała mogłaby uzyskać dyspenzę od tego ślubu. Dochowała doskonałego dziewictwa ciała i duszy, uważała iż nie rozłączyła się nigdy z Bogiem przez grzech ciężki. Jej dziewictwo stawało się apostolstwem, uświadamiało dziewczętom, jej koleżankom, że one, tak lekceważone służące, są czymś wielkim przed Bogiem, gdy są czyste.

2.2. Powołanie do służby – święta służąca
Nie zdajemy sobie sprawy czym była służąca w czasach Anieli Salawy. Przeludnione wioski galicyjskie oferowały masy dziewcząt, które pracowały za bezcen. Dobrze, gdy trafił się nabywca tylko na siłę ich mięśni (nie na seks). W Krakowie handlowano dziewczętami jak żywym towarem. Dziewczyna zostawała prostytutką, albo służącą. W obu przypadkach trafiała pod nadzór policji. Policja wystawiała czarną książeczkę, w której umieszczano adnotacje o zachowaniu służącej. W książeczce tej umieszczano również obowiązki służącej, niewspółmierne do jej uprawnień. „Państwu” tzn. zatrudniającemu, wolno było wymierzyć służącej nawet karę cielesną. Żądano zupełnego posłuszeństwa i pozostawania w ich władzy przez całą dobę. Stosunek służbowy nie mógł być zerwany bez zgody zatrudniającego; służąca nie mogła odejść sama, gdyż zostałaby sprowadzona z powrotem przez policję.

W centrum służby Anieli stoi postać Chrystusa – Sługi. Ojciec Świątek (spowiednik) zaręczył, że służbę u ludzi uważała za wyjątkowy sposób służby Chrystusowi. Oczywiście, Aniela nie wspięła się od razu na taki wysoki poziom; pierwszy okres przesłużyła z musu, dla pieniędzy. Potem wypracowała sobie szlachetniejszy obraz służby. Stwierdziła wówczas: obrałam dobrowolnie stan służącej, wzgardziwszy wszelkim szczęściem, które mi się nastręczało, ufna, że w tym stanie tak upokarzającym, odpowiem żądaniu Bożemu. W tym stanie najbardziej ceniła sobie posłuszeństwo. Posłuszeństwo „państwu” nawet, gdy oni się mylą, gdy wyrządzają przykrości. Posłuszeństwo stawało się środkiem zjednoczenia z Panem Jezusem. Aniela powtarzała przysłowie „najpierw posłuszeństwo, potem nabożeństwo”. Zwierzała się: kocham swoją pracę, gdyż w niej odnajduję wspaniałą okazję by wiele cierpieć, wiele pracować i wiele się modlić. Aniela Salawa chciała być także służącą, aby czynić dobrze, świadczyła też innym dobro materialne. Starała się to czynić w ukryciu, jednak za dużo robiła tego dobra, aby mogło zostać w ukryciu. Potrafiła zawsze zostawić coś dla drugich, choćby część własnego posiłku, czasem cały swój posiłek. Za zgodą „państwa” rozdawała ubogim to, co zostawało z ich posiłków i tak samo radziła postępować swoim koleżankom. Łożąc z własnej kieszeni gotowała ubogim sagany zupy. Dobroć Anieli zwracała się najbardziej do służących; wiedziała, że czasem jej pomoc może okazać się decydującą w życiu niejednej dziewczyny. Nieraz bezdomnej pomagała znajdywać posadę i utrzymywała w czasie bezrobocia. Ona, czysta, pomagała uwiedzionym dziewczętom. Cieszyła się, gdy dziewczyna wracała do uczciwego życia, gdy wychodziła za mąż. Uczyła dziewczyny pracy odpowiedzialnej, ale i roztropnego gospodarowania własnymi siłami – swoim jedynym kapitałem. Aniela doskonale doradzała, gdyż odznaczała się wyjątkową kulturą, ascezą słowa. Gdy mówiono źle o innych – przerywała, nie lubiła w ogóle mówić o drugich, aby nie natrafić na ich braki i ułomności. Potrafiła dochowywać tajemnic i trzymać się z daleko, od tego co było niepotrzebną ciekawostką.

Była kierowniczką duchową dla swoich koleżanek. Apostołowała nie tylko wśród służących; to jej zawdzięczała powołanie zakonne siostrzenica Fischera, wtedy studentka Akademii Sztuk Pięknych w Monachium, która wykonała portret Anieli – ten najbardziej znamy. Rozmawiała na tematy religijne z krewnymi, z pracownikami u Fischerów, upominała robotników, gdy uchybiali szacunkowi należnemu Bogu i wierze.

2.3. Powołanie do III Zakonu Franciszkańskiego
Zakon franciszkański wybrała Aniela swobodnie i z rozmysłem; miała do wyboru III Zakon karmelitański, czy tercjarstwo dominikańskie. Chodziła też do kościoła Redemptorystów, gdzie spowiadała się co tydzień. Do zakonu serafickiego doprowadziła ją przede wszystkim miłość do Pana Jezusa ukrzyżowanego i prawie jej równa miłość do ubóstwa. Aniela znała życiorys św. Franciszka na podstawie dzieła o. Prokopa Leszczyńskiego – kapucyna. Nawiedzała wiele kościołów, ale najbardziej lubiła kościół, dziś bazylikę, św. Franciszka. W tym kościele najbardziej przemawiała do Anieli kaplica Męki Pańskiej, w której obecnie znajduje się jej sarkofag.

Do tercjarstwa Aniela wstąpiła dosyć późno, gdy miała lat 30, była za krótko tercjarką, aby w zakonie spełniać odpowiednie urzędy, zresztą zasadniczo powierzano je osobom wykształconym. Początkowo uczęszczała bardzo sumiennie na zebrania tercjarskie, nosiła chorągiew III Zakonu, na co pozwalano tylko wyróżniającym się tercjarzom. Postępująca choroba zmusiła ja do odstąpienia od tej regularności.

Na kończącym się etapie zdrowia Anieli tercjarstwo uczyniło ją samarytanką (pielęgniarką). W czasie I wojny światowej Kraków znalazł się na przedpolu działań wojennych. Miasto zamieniło się w olbrzymi szpital i obóz jeniecki. Aniela miewała wtedy wyjątkowo dużo czasu, gdyż państwo Fischerowie opuścili Kraków. Wnętrza mieszkania musiały zostać posprzątane, ale czas pozostały Aniela wykorzystała na pomoc rannym i jeńcom. Ta uboga dziewczyna nie zjawiała się u nich nigdy z próżnymi rękami. Często pomagano jej w noszeniu kotłów kawy, koszów bułek, pudełek papierosów; nie kończące się darowizny wyczerpały jej kapitały. Aniela żebrała u osób zamożnych, żebrała z całą prostotą, z pożądanym wynikiem, chociaż w Krakowie odczuwano wówczas głód. Uśmiechem i pogodą podsycała, zapalała wygasłą nadzieję nieszczęśliwych jeńców i rannych. Przyczyniała się do pojednania z Bogiem wątpiących i zbuntowanych. Uważano ją za wysłanniczkę nieba. Do przestrzegania ubóstwa wdrażała się czynnie. Ta służąca stawała się Panią w rozdawaniu wszystkiego co miała w nadmiarze, czyli wszystko ponad przedmioty pierwszej potrzeby. Rzeczy zbyteczne spieniężała dla potrzebujących. Nikt nie pamięta, aby Aniela prosiła o coś dla siebie, mawiała z radością, że dostawała to, czego najpilniej potrzebowała.

Aniela dostąpiła też mistycznego poznania ubóstwa człowieka, przeżycia nad wyraz bolesnego, o czym tak napisała w Dzienniku: Odczuwalnie i doświadczalnie doświadczyłam, że byłam taka odarta ze wszystkiego jak jest stworzenie samo w sobie, czułam się jakby zupełnie nagą i zupełnie jak Łazarz chorą i jak żebrak nędzną. Aniela także znała inne ubóstwo – ubóstwo oderwania od świata i ludzi. To o tym ubóstwie napisała: Teraz coraz lepiej rozumiem, jak bardzo ważna to rzecz oddalić się od świata ciałem, sercem, umysłem i duszą, a wtenczas można poznać niepojęte rzeczy.

3. Życie wewnętrzne Anieli Salawy
3.1. Modlitwa
Zanim Aniela doszła do szczytów kontemplacji przeszła zwyczajne, dostępne wszystkim, etapy modlitwy. Modlitwa Anieli już od wczesnych lat jej dzieciństwa była kontemplacyjna. Anielka przychodziła na pastwisko nie tylko z bydłem, ale także z robótką, z różańcem, modlitewnikiem i książką do czytania. Obecnie zwraca się uwagę na niezwykłą zdolność dzieci do nieświadomej modlitwy kontemplacyjnej dopóki zdolności tej nie zmarnuje grzech ciężki, lub nazbyt racjonalistyczne wykształcenie szkolne.

W podtrzymywaniu i rozwoju jej dziewczęcej kontemplacji dużą rolę odegrał osiemnastowieczny modlitewnik Głos Synogarlicy. Książka ta postawiła mocno na modlitwę myślną. Polecała przeniknąć duchem modlitwę ustną, aby nie stała się „klepaniem pacierza”. Uczyła przygotowywać się do modlitwy, że modlitwie ma towarzyszyć czystość serca, duch skruchy, pokora, pragnienie bliskości z Bogiem, unikanie także grzechów lekkich. Z niej przyswoiła sobie też wartościowanie rodzaju modlitwy np.: odprawienie jednej drogi krzyżowej przewyższa doskonałością odmówienie całego psałterza.

Z zapracowanego życia służącej potrafiła wygospodarować dużo czasu na modlitwę, zarywała noce, ale poświęcała Bogu 3-4 godziny modlitwy wyłącznej. Nowy dzień rozpoczynała mszą świętą, lub mszami świętymi. Kilka razy w tygodniu obchodziła stacje drogi krzyżowej. Idąc ulicą odmawiała różaniec. Krótkie chwile wytchnienia poświęcała modlitwie. Dzień kończyła długim pacierzem, po północy, ok. godziny 100. W niedziele bywała na nieszporach, w dni powszednie, gdy tylko mogła, zjawiała się na błogosławieństwie Najświętszym Sakramentem. Uczestniczyła w rekolekcjach. Wytężała wszystkie siły na ustawicznym obcowaniu z Bogiem. Z Powieści nad powieściami wypisała sobie urywek, który uspokaja również i nas, że przypadkowe zaniedbanie intencji oraz brak zapału nie odbierają nam zasługi. „Wstęp (Droga) na Górę Karmel” nakłaniał ją do przypilnowania warunków skupienia, do przerzedzenia kontaktów z ludźmi, gdy przeszkadzały jej w kontaktach z Bogiem. W okresach oschłości (nocy ciemnej) więcej modliła się ustnie, rozważając Mękę Pańską.

3.2. Umartwienia
Aniela nie zaniedbała nigdy umartwienia czynnego (warunku biernych oczyszczeń). Jezus przynaglał ją do wielkich umartwień aż do końca jej życia. Rozumiała pierwszeństwo umartwienia wewnętrznego, opanowanie poruszeń serca, poskromienia wyobrażeń, straży wzroku. Jej umartwienie hamowane przez spowiednika, wypowiadało się pracą aż do wyczerpania i krótkim odpoczynkiem nocnym. Mnożyła posty, wyjątkowo jadała trzy razy dziennie, przy modlitwie jej ulubioną formą było klęczenie. W Sanktuarium mogilskim przeklęczała 5 godzin po pieszej, ponad godzinnej drodze z Krakowa. Stopniowo jednak cierpienia zewnętrzne przesłoniły umartwienia wewnętrzne.

3.3. Wiara i pobożność
Wiara i pobożność Anieli to nie model prostaczka, który ma w pogardzie ludzką mądrość i jej narzędzie i symbol: książkę. Aniela Salawa była otwarta na Słowo Boże, na kazania, których słuchała z uwagą i przejęciem, ale szczególnie na Pismo Święte. Z Ksiąg Starego Testamentu Aniela zapoznała się bliżej z psalmami i Pieśnią nad Pieśniami. Odmawiała codziennie psalmy pokutne, znała na pewno dzieje starobiblijne, również znała cały Nowy Testament. Czytała wiele ksiąg ascetyczno-mistycznych, z których sporządzała sobie wypiski. Aniela spowiadała się co tydzień. Z jej wypisów wynika, że odróżniała zwyczajną spowiedź: oskarżenie się z grzechów, od spowiedzi: kierownictwa duchowego przed znanym sobie kapłanem. Do spowiedzi przygotowywała się starannym rachunkiem sumienia, spowiadała się często z uchybień, maleńkich grzechów, które jej słusznym zdaniem, stawały się czymś wielkim, gdyż dotykały Najwyższego. Od spowiednika oczekiwała zaręczenia, że jest na właściwej drodze, pociechy, stosownej rady.

Dla Anieli każdy kapłan był bratem Chrystusa, do każdego odnosiła się z szacunkiem, choć z jej Dziennika wynika, że była świadoma uchybień duchowieństwa, nie pozwalała jednak na ich krytykę, modliła się w ich intencji, ofiarowała również swoje cierpienia. Aniela modliła się szczególnie za kapłanów niewiernych swemu powołaniu.

Modliła się za pijaków i polecała innym tę intencję. Modliła się za rodziny rozbijane tym grzechem. Męczącą drogę do kościoła ofiarowała za ludzi, którzy z lenistwa zaniedbywali mszę św. Pragnęła zbawienia wszystkich ludzi ponieważ ich kochała, ponieważ wiedziała, że Bóg ich kocha. Odczuwała Jego do nich miłość.

Kilka lat przed chorobą Aniela Salawa dostąpiła wizji czyśćca. Wizja ta pogłębiła jej współczucie dla dusz czyśćcowych. Aniela zamawiała msze święte w ich intencjach, zbierała odpusty, np. franciszkańskie odpusty Porcjunkuli, wtedy wielokrotne w jednym dniu, nakłaniała innych do podobnego postępowania. Aniela cieszyła się tym, że jest dzieckiem Kościoła, nazwała siebie „córką Kościoła”. Zawsze modliła się za Kościół, za jego najwyższych pasterzy. Bardzo interesowała się misjami, zwłaszcza założoną przez bł. Marię Teresę Ledóchowską, sodalicję św. Piotra Kramera. Prenumerowała pisma tej sodalicji.

Aniela Salawa czuła się zawsze Polką. Z domu rodzinnego wyniosła ogólną znajomość dziejów ojczystych. Nieraz marzyła, aby w wolnej ojczyźnie spędzić chociaż dwie godziny życia. Modliła się o jej zmartwychwstanie i zmartwychwstanie to przepowiedziała. O tym jak sprawa polska była dla niej ważna mówi akt jej zupełnej ofiary; akt ten jest ostatnim tekstem Anieli zapisany 8 lutego 1922 roku. Do złożenia tej ofiary przyczynił się jej spowiednik o. Maciątek. Nie czuła się godna takiego szczytnego zadania, jednak zadanie to wykonała. Wsłuchajmy się w nieporadne a ważkie słowa tego aktu: „Ofiaruję Ci przez ręce Niepokalanej Matki Twej, Królowej Polski, św. Józefa i świętych Twoich, wszystkie chwile życia mojego, wszystkie boleści i cierpienia, szczególnie straszne palenie w gardle i języku. Ofiaruję Ci resztę życia, życie i śmierć w sprawie tak wielkiej, jaka ma się z woli Twej wykazać, ku czci i chwale w Polsce najpierw, a przez Polskę wśród wielkiego świata…” Aniela przepowiedziała, że wojna w 1920 roku nie dotrze do Krakowa, przepowiedziała trudną przyszłość Polski i jej świetność, jako kraju katolickiego: wzoru innych narodów.

4. Dziennik
Aniela nie tylko czytała, słuchała i mówiła, także pisała. Dziennik pisała na polecenie spowiednika. Była za roztropnym zwierzaniem się z przeżyć wewnętrznych. Obawa złudzeń nigdy jej nie opuściła. Początkowo pisała dla spowiedników, którzy ją znali, nie dopowiadała wielu spraw, okoliczności, później pisała z wewnętrznej potrzeby, z przynaglenia Bożego. W Dzienniku Aniela opisuje swoje mistyczne przeżycia i mimo, że jest to tekst trudny nie tylko z powodu nieporadności języka i zagęszczenia przeżyć, określany jest jako arcydzieło mistyki w skali światowej.

Zdaniem Anieli, Bóg przeznacza wszystkie dusze do wysokiej doskonałości, większość z nich jednak, z różnych powodów, nie odpowiada temu zamiarowi. W świadomości Anieli wyryło się przekonanie, że dając jej więcej niż innym, Bóg od niej więcej wymaga: „Bóg żąda od duszy mojej nadzwyczajnych cnót” – napisała w Dzienniku. Rozumiała wartość tych cnót. Musiała czuwać nad każdym poruszeniem serca, musiała przykładać się do usilniejszej pracy wewnętrznej, musiała starać się całą siłą swojej woli we wszystkich czynnościach jak najlepiej i najdoskonalej wobec Pana Boga postępować.

W Dzienniku Aniela utrwaliła wiele swoich przeżyć mistycznych. Są w nim słowa świadczące o odczuciu Bożej obecności, dotknięcia Boże, są znaki doświadczalnego poznania mistycznego, ekstazy, kontemplacja prowadząca aż do modlitwy zjednoczenia, doświadczenie męki, wreszcie deifikacja (zaślubiny duchowe) będące szczytem osiągnięć duchowych Anieli Salawy. Prowadzona światłem wiary, weszła w żywy kontakt z osobami Trójcy Świętej, z Chrystusem Ukrzyżowanym i Jego Matką, w Eucharystii doświadcza osobowych spotkań z Boskim Mistrzem, wnikała w misterium zbawcze Kościoła, żyła wolą Bożą, jakby już była w niebie. Mistycznym przeżyciom Anieli towarzyszył dar czytania w sumieniach, dar proroctwa.

Bóg pozwalał jej przeżyć szczęście płynące z obcowania z Nim, ukazywał jej niewdzięczność ludzką i zniewagi wyrządzane Mu przez grzech. Ukazywał swoje doskonałości, ogrom cierpień Syna Bożego, rozbudzał w jej sercu miłość, zachęcał do ofiary i cierpienia wynagradzającego, upominał z powodu niewierności i pouczał. O sile, jaką poznanie mistyczne wywiera nas nią, mówi jej wyznanie z 9 czerwca 1919r.: Zwykłym pyłkiem dusza się stanie wobec Pana Boga, kiedy się jej z bliska okaże, bo wielkość Pana Boga tak zmiażdży duszę.

Dziennik Anieli dowodzi, iż mistyczne życie nie polega na nadzwyczajności, lecz na pełnej uległości Duchowi Świętemu we wszystkich okolicznościach życia. Mistyka nie oddaliła jej ani na krok od życia i od ludzi ciężkiej domowej pracy, czyniła ją tylko bardziej wierzącą i głębiej się modlącą.

5. Zakończenie
Na zakończenie kilka, wybranych z wielu, wypowiedzi Anieli. Mogą one stanowić źródło lepszego poznania jej życia i duchowości:

  • Panie! Żyję, bo każesz, umrę, kiedy chcesz, zbaw mnie, bo możesz.
  • Matka uczyła nas: mało jeść, dużo pracować i wiele się modlić.
  • Pan Jezus lubi ludzi schludnych i czystych.
  • Jakże będę szczęśliwa, gdy już śmierć po mnie przyjdzie.
  • Proszę gorąco Matkę Najświętszą, aby mi pomogła do tego, bym nie obraziła Pana Boga nawet najlżejszym grzechem.
  • Na uwagi koleżanek, że jak na służącą Aniela zbyt elegancko się ubiera, odpowiedziała: Tak właśnie ma wyglądać osoba, którą zdobi łaska poświęcająca; ładnie ma się ubierać dziewczyna, która Boga kocha
  • Zachęcała do modlitwy za zmarłych twierdząc: dusze zmarłych przychodzą z pomocą tym, którzy się za nie modlą.
  • W swojej obecności Aniela nie pozwalała na żadne obmowy, mówiła: taki każdy jest, jaki jest w oczach Bożych – każdy ma swoje wady.
  • Przed śmiercią do koleżanki powiedziała: pamiętaj Hanusiu, żebyś od nikogo nic nie żądała i nikomu nic nie odmawiała.
  • Do swojej siostrzenicy Stanisławy tak powiedziała: bez cierpienia nie ma zbawienia, co ty myślisz, że do nieba tak można frunąć i nic nie cierpieć.
  • Ach, gdyby się znalazły dusze ofiarne, które brałyby na siebie występki i kary grzeszników, ileż by cudów dokonały.

Artykuł ten to wypisy z kilku książek o bł. Anieli Salawie, sporządzone jako konferencja o naszej patronce, aby poznać jej urzekającą dziewczęcą urodę i piękno duchowe, które zachwyciło nawet samego Chrystusa.

Wewnętrzne rysy Anieli Salawy wymodelowała ręka Boża. Ta wybrana dziewczyna staje przed nami ukrzyżowana przez Boga, razem z Bogiem – Człowiekiem. Staje też przed nami promieniująca uwielbieniem i szczęściem Bożym, Bożą miłością. Każdy z nas zobaczy ją nieco inaczej, każdego z nas urzeknie w niej coś innego. Każdy z nas musi dopisać własne zakończenie tego artykułu.

br. Adam Smoleń

Literatura, z której korzystano:

  • o. Joachim Roman Bar, Błogosławiona Aniela Salawa, Kraków 1991,
  • s. Jadwiga Stabińska OSB ap, Z nadmiaru miłości. Życie wewnętrzne Anieli Salawy, Warszawa 1987,
  • o. Izydor Bortkiewicz, Aniela Salawa. Opowiadania o życiu, Warszawa 1987
  • Teresa Jankowska, Święta służąca błogosławiona Aniela Salawa, Warszawa 2008,
  • ks. Kazimierz Panuś, Bł. Aniela Salawa, Kraków 2006,
  • ks. Bogusław Konopka, Błogogosławiona Aniela Salawa(1881-1922). życie i duchowość, Wrocław 2007,
  • o. Symeon Józef Barcik OFMConv, Błogosławiona Aniela Salawa, Kraków 2009
  • o. Zdzisław Józef Kijas OFMConv., Rekolekcje z… Bł. Aniela Salawa, Kraków 2000.

BŁ. ANIELA PIELGRZYMUJE DO NASZYCH WSPÓLNOT

Relikwiarz bł. Anieli SalawyW Bazylice św. Franciszka w Krakowie, jak co miesiąc, w dziewiątym dniu czerwca, dzień po liturgicznym wspomnieniu św. Jadwigi Królowej, Patronki Regionu Krakowskiego, została odprawiona o godz. 16.30 Msza św. w intencji i z modlitwami o rychłą kanonizację Bł. Anieli Salawy. Był to też ostatni wtorek Nowenny przed uroczystością św. Antoniego Padewskiego, a równocześnie 30. rocznica spotkania w Bazylice Ojca Świętego Jana Pawła II z chorymi oraz trzecia rocznica śmierci O. Symeona Barcika OFMConv, wicepostulatora w procesie kanonizacyjnym Bł. Anieli. Koncelebrze Mszy św. przewodniczył O. Ludwik Kurowski OFM, asystent Regionu Krakowskiego FZŚ, a kazanie okolicznościowe wygłosił O. Andrzej Prugar OFMConv, dyrektor Instytutu Studiów Franciszkańskich. W koncelebrze Mszy św. uczestniczyli także m.in. O. Bolesław Kanach OFMCap, asystent narodowy, O. Stanisław Sikora OFMConv, odpowiedzialny za promocję kultu Bł. Anieli.

Taka liczba intencji zgromadziła też odpowiednio dużą liczbę wiernych. Szczególnie licznie przybyli Franciszkanie świeccy, zwłaszcza z Regionu Krakowskiego. Przybyli oni do swojej narodowej Patronki, od grobu której na początku czerwca zwykle pielgrzymowali na Wawel do grobu św. Jadwigi Królowej, Patronki Regionu. W tym roku pielgrzymka Od Służącej do Królowej miała nieco inny charakter, oprócz tego, że została zorganizowana spontanicznie, to jej umiejscowienie ograniczone zostało tylko do Bazyliki św. Franciszka.

To był także ważny moment dla całej Wspólnoty Narodowej FZŚ w Polsce, bowiem z rąk O. Stanisława podczas tej Mszy św. Przełożony narodowy, Br. Adam Smoleń, w imieniu Rady Narodowej uroczyście odebrał Relikwie Bł. Anieli. Od tej pory Bł. Aniela Salawa będzie pielgrzymować do Wspólnot FZŚ, by wszyscy, którzy tego pragną, a nie są w stanie z różnych przyczyn nawiedzić Jej grobu, mogli spotkać się z Nią w swoich miejscach zebrań braterskich i modlitwy wspólnotowej.

Po Mszy św. Relikwie procesyjnie przeniesiono do kaplicy Męki Pańskiej, gdzie znajduje się ołtarz Bł. Anieli. Tam też odprawione zostało comiesięczne nabożeństwo z podziękowaniami za otrzymane łaski oraz prośbami skierowanymi do Boga za przyczyną Bł. Anieli przez Jej czcicieli. Po modlitwach w intencjach składanych przez wiernych oraz modlitwie o rychłą kanonizację, nastąpiło zawierzenie Wspólnoty Narodowej FZŚ Błogosławionej Anieli.

Słowa zawierzenia wypowiedziane zostały w Roku Jubileuszu Franciszkańskiego jako zobowiązanie Franciszkanów świeckich w Polsce do jeszcze większego doskonalenia się w życiu Ewangelią na co dzień w aktualnych warunkach społecznych, zawodowych, rodzinnych. Są dla szczególnym zadaniem teraz i na przyszłość. Na zakończenie nabożeństwa nastąpiło błogosławieństwo i uczczenie Relikwii.

Po uroczystościach w kościele przy wspólnym stole w zakonnym refektarzu spotkali się Franciszkanie świeccy z miejscową Wspólnotą Klasztorną i Seminaryjną Braci Mniejszych Konwentualnych. Był to też czas wspólnej radości i braterskich rozmów. Przy okazji tego spotkania można było zaopatrzyć się w najnowszą publikację autorstwa O. Symeona Barcika zatytułowaną Błogosławiona Aniela Salawa, którą ze względu na jej zawartość szczególnie polecam wszystkim Siostrom i Braciom z Franciszkańskiego Zakonu Świeckich w Polsce.

s. Jadwiga Wojas

AKT ZAWIERZENIA
Błogosławionej Anieli Salawie
Patronce Wspólnoty Narodowej
Franciszkańskiego Zakonu Świeckich w Polsce

Błogosławiona Anielo, Córko duchowa św. Franciszka z Asyżu, nasza Siostro, obrana w 1992 roku na Patronkę świeckich franciszkanów przez Kapitułę Narodową Franciszkańskiego Zakonu Świeckich w Polsce, dzisiaj u stóp tego ołtarza, chcemy powierzyć Ci codzienne sprawy naszego życia, cierpienia serca, niedomagania ciała, słabości ducha, niewierności i zaniedbania, ale także wszystkie starania, dokonania i dobre dzieła.

W roku Jubileuszu Franciszkańskiego, uroczyście przyjmując Twoje Relikwie, pragniemy zobowiązać się do odnowy naszego życia, do jeszcze wierniejszego wypełniania naszego powołania, do doskonalszej realizacji Franciszkowego charyzmatu, zgodnie z Ewangelią naszego Pana i na wzór naszego Zakonodawcy.

Pragniemy także naśladować Ciebie w całkowitym zaufaniu Bogu, w wielkiej pokorze, w traktowaniu pracy, naszych obowiązków oraz zadań jako Bożego daru i wykonywać je w całkowitym oddaniu, z pełną dyspozycyjnością dla Boga i dla bliźnich.

Prosimy Cię, o Twoje nieustanne wstawiennictwo i orędownictwo za nami, abyśmy z pomocą Boga Wszechmogącego i zgodnie z Jego wolą wzrastali w świętości i stawali się coraz gorliwsi w dawaniu świadectwa życia ewangelicznego, niosąc całemu światu POKÓJ I DOBRO.

W Krakowie, w Bazylice Świętego Franciszka z Asyżu
9 czerwca 2009 roku